Pod koniec zeszłego lata sfotografowałam absolutnie wyjątkowy ślub w Młynie VI. To miejsce, ukryte w sercu Oliwy, emanuje niepowtarzalnym urokiem dzięki zabytkowemu budynkowi z czerwonej cegły i otoczeniu bujnej zieleni mimo lokalizacji wewnątrz miasta.
To było o Nich
Cały dzień miał bardzo swobodną atmosferę, a Asia i Artur wyglądali po prostu obłędnie – ich styl to idealne połączenie retro z nowoczesną estetyką. Kiedy zobaczyłam to miejsce, nie miałam wątpliwości dlaczego wybrali właśnie ślub w VI Młynie. Był stuprocentowo ICH.
Ślub w Młynie VI
Ceremonia odbyła się w plenerze i była absolutnie zachwycająca. Ekipa dekoratorska zrobiła kawał pięknej roboty, tworząc kwiatowy łuk, będący tłem do tych najważniejszych słów. Nie mogłam się napatrzeć i nie wiem ile razy powiedziałam sobie pod nosem „ale pięknie” w trakcie robienia zdjęć.
W ogóle całe to wydarzenie miało w sobie coś wyjątkowo estetycznego i ponadczasowego, jakby wyjęte z filmowego kadru.
Prawdziwy „Slow Wedding”
Ten dzień był typowym slow wedding i płynął własnym tempem, bez żadnych planów dnia, osi czasu i niespodzianek. Goście mogli spokojnie porozmawiać w różnych zakątkach ogrodu, w tle płynęła przyjemna muzyka, a gdy zapadł wieczór, ciepłe światło zachodzącego słońca sprawiło, że wszystko wyglądało jeszcze bardziej wyjątkowo. Po zmroku drogę oświetlały nam girlandy lampek, a czas umilał open bar.
Jestem ogromnie wdzięczna, że mogłam być częścią tak niezwykłego wydarzenia. Szósty Młyn to naprawdę magiczne miejsce i już nie mogę się doczekać tam kolejnych fotograficznych przygód!
Zapraszam do obejrzenia mojego reportażu z tego pięknego dnia, jaki stworzyli sobie Asia i Artur,
Jagoda
Kwiaty i dekoracje: Bukiety Bankiety
Suknia:Wedding Room
Miejsce: Szósty Młyn
Jeżeli chcesz obejrzeć inne reportaże w podobnym klimacie, poszukaj TUTAJ.
Prawdziwy Slow Wedding w Gdańsku | Młyn VI
www.alebosco.com
Ten dzień był typowym slow wedding i płynął własnym tempem, bez żadnych planów dnia, osi czasu i niespodzianek.
Dodaj komentarz